niedziela, 29 stycznia 2012

Dobra

 23.07.2011 odybyła sie nasza 1 wspolna Dobra wraz z Dj Czarna ;)
Na dzien dobry przywitałysmy sie z podłoga iż gdyż Puluś nie mogł sie już utrzymac na nogach i postanowila sie wyjebac a zeby jej nie było smutno no to pociągła mnie za włosy no i tez upadłam ahhh... Beatke podniosł jakis koles co usiadła mu na stopach. Dj Czarna była tak przerazona ze w tej panice zaczeła sie na nas drzec ze jestesmy głupie, pojebane i zaraz nas ochrona stad grzecznie wyniesie. A my jak to my na chwile ta informacje wziełysmy sobie do serca ale tylko na chwillllke ; ) a pozniej mialysmy i tak wyjebane. Pozniej nasz drogi sie rozeszły ja bylam z panem "X" a Pulus z Dj czarna włoczyły sie po Dobrej szukajac wrazen... Oczywiscie tych wrazen im nie zabraklo. Zaczeło sie od tego ze Beatka (znana ze swoich atakow na podloge) poturlala sie z polpietra na sam dol... Tak nieszczesliwie ze zrobila sobie ała w lewy łokiec... Z tego przerazenia ze ochrona ja wyprosi za drzwi bardzooo ale to baaaardzo szybko sie podniosla i ogarneła. Natepnie dogonila Dj Czarna, Stacha i Robsona i poszli na dwor udowodnic ze sa trzezwi no niestety nie bardzo im to wychodziło. Ja tu dylu dylu a tu mi ni stad ni  zaowąt Beaty łokiec przy twarzy, i zdarzyłam tylko uslyszec "Pocałuj!" no a ja jako ta "grzeczna i posłuszna" pocałowałam ;D Żabci sie zrobiło lepiej i wszyscy byliśmy szczesliwi haaaaa ;D Pod koniec imprezy Martyna musiala nas ogarniac i posadzila nas grzecznie do boksu i dala tutu... zeby chodz troche bylo widac ze w miare ogarniamy sytuacje i wiemy gdzie jestemy.!

+




                                                                     Miłego dnia zyczymy wszystkim. ;D Pa ; *

sobota, 28 stycznia 2012

Nasza pierwsza przygoda ;D

Dzis opowiemy Wam o naszej pierwszej upojnej wspolnej nocy ;D
A wiec bylo to tak... xd Przyjechała do mnie Beatka narobila syfu i sobie pojechała hahahahahaha
A tak powaznie to bylo tak...Przyjechała do mnie Beata od razu po sql. Zapowiadał sie bardzo intersujący wieczór iż, gdyż, ponieważ od rana miałysmy dobre humory... Iż tak też sie stało, wieczór był bardzo udany( po mimo braku%) hahahaha ;P Na początek zabawiłyśy sie w jedzenie niejadalnych w duzych ilosciach produktow! Na sam poczatek poleciała łyżka soli niestety Beatka jak to Beatka nie dała rady wsadzić do buzi wiec ja jako ta ' mądra" postanowiłam jej to wsypac i tak tez zrobilam... Żabcia zaczeła latac po kuchni i wszedzie pluc na koncu wszystko wypluła mi do zlewu i stwerdzila, ze " Gdyby tu nie było tego zlewu to zaczełabym to rekami z buzi  wycierać". Zeby nie było ze ja podołałam zadaniu a Ona nie to musila za kare siorbac łyzke magii! NIestety nie wiedziałysmy ze magii ma skutki uboczne... Byłysmy w moim pokoju i Beatka nagle zaczeła drzec ryja ze tam siedzi jakis goryl i dodatkowo schowała sie za mna....Ja spojrzałam na nia jak na dziecko specjalnej troski i sie spytalam "Co ty pierdolisz?" i nagle obydwie wybuchłysmy smiechem. Zeby ostudzic atmosfere w naszym pokoju wpadłysmy na pomysł zeby sobie polatac na bosaka po sniegu... haha po cichutku Beata jako pierwsza wyszla i zaczeła mi udzielac informacji ktore przyzwała w tamtej chwili  na dodatek pokazała tupot małych stop ;) no wiec pozniej nadszedł czas na mnie, wygramolilam sie i razem za raczke wypiegłysmy pobiegac sobie po sniegu hahahahaha ;D
Po chwili gdy zrobilo nam sie bardzooooooo zimnooooo w naszeeee "piekne" stopki  pobiegłysmy do okna gdzie ja pierwsza weszlam na łożko i niestety tak niesfornie zeszłam z niego ze sie poslizgnelam i zaatakowałam podloge... ta walke wspominam bolesne, wyszlam z niej z obrazeniami lokcia a Puluś stał ww oknie patrzac na mnie i sie smiejac.!  zamiast mi pomoc. ;/  i po tych wrazeniach ja z bolaca reka a Beatka z schiza na magii poszłysmy lulac... ; D
Do zobaczyska kochani ;)! ;*